Daily round

# Slow fashion. Modowa rewolucja

Osoby, które śledzą mojego bloga doskonale wiedzą jak bliski jest mi temat rozsądnej i etycznej mody, opierającej się na dobrowolnej prostocie. Tym tematem zaczęłam się interesować podczas przeprowadzki do Barcelony. Zdałam sobie wtedy sprawę, że ubrania, które rzeczywiście noszę, mogę spakować do jednej walizki. Może zabrzmi to co najmniej śmiesznie, ale było to dla mnie nie lada odkrycie. W końcu dotychczas miałam swoją garderobę. W niej dwie komody i nieskończoną ilość manekinów/wieszaków na ubrania. Od tego czasu zawartość mojej szafy jest niewielka, ale za to niezwykle spójna i adekwatna do mojego stylu życia.

Z niecierpliwością czekałam na książkę Joanny Glogazy. Kierowała mną nie tylko ciekawość, lecz także to, że uwielbiam bloga Style Digger. Śledzę go prawie od początku jego istnienia. Dziś Joasia jest zdecydowanie moim guru w kwestii slow fashion.

Książka Slow fashion. Modowa rewolucja napisana jest niezwykle lekkim piórem. W przejrzysty i prostu sposób krok po kroku wyjaśnia w jaki sposób zmienić swoją garderobę. Rozwiewając nawet najmniejsze wątpliwości. Tym bardziej, że autorka często odwołuje się do własnych doświadczeń. Zwłaszcza błędów, które zdarzało jej się popełniać.

Moją uwagę szczególnie zwrócił te fragmenty:

Jak to się dzieje, że pielęgnujemy relacje z ludźmi, którzy nas otaczają, urządzamy z dbałością swoje domy, a jeśli chodzi o ubrania, zadowalamy się bylejakością? Że większość z nas nie ma pojęcia, co tak właściwie nosimy i dlaczego tyle kupujemy.

Staranny dobór kupowanych produktów, wydawanie pieniędzy na rzeczy, które są dobrze zrobione, profesjonalne i uprzejma obsługa, piękne opakowania- to rozpieszczanie siebie. Nie powinnaś się tego wstydzić, wręcz przeciwnie- warto starać się wyciągnąć z chwil spędzonych na zakupach jak najwięcej przyjemności. Powinnaś być dumna z tego, że jesteś świadomą konsumentką i otaczasz się wartościowymi przedmiotami, w których wytworzenie ktoś włożył pasję, doświadczenie i umiejętności.

Slow fashion sprawia, że czujesz się w swoich ubraniach dobrze bez względu na okoliczności, daje trudne do opisania poczucie luksusu. Ubrania nie są już źródłem stresu, stają się narzędziem, które pozwala poczuć się naprawdę sobą w najlepszym możliwym wydaniu.

Zdecydowanie ta książka sprawiła, że ostatecznie z mojej szafy zniknęły ubrania, które trzymałam jedynie ze względu na wspomnienia. Co najważniejsze w końcu przestałam czuć się źle z moimi wyborami. Zaczęłam tworzyć podstawę swojej szafy opartej na ubraniach dobrej jakości. Pozwoliłam sobie na luksus dostosowany do mojego budżetu. Wybierając mniej, lecz lepiej. Inwestując w każdy jej element. Jednocześnie rezygnując z kompromisów. Na początku sprawiało mi to trudność. Teraz rzeczywiście mam wrażenie, że zrozumiałam jaką przyjemność sprawia posiadanie dobrze wykonanych ubrań oraz dodatków. Pozbyłam się także poczucia, że nie stać mnie na droższą odzież.

Slow fashion. Modowa rewolucja to fantastycznie stworzony poradnik, który zmienia nie tylko naszą garderobę- ma bezpośredni wpływ na noszą codzienność, poczucie komfortu, a nawet sposób w jaki postrzegamy siebie.

Czytaliście książkę Joanny Glogazy? Koniecznie dajcie znać co o niej sądzicie. Może znacie inne pozycje dotyczące tego tematu, po które warto sięgnąć?

You Might Also Like

  • zaciekawiałaś mnie….nie wiedziałam, że ta blogerka wydała książkę… muszę chyba po nią sięgnąć ;)

  • Nie ukrywam, że moja garderoba pęka w szwach…bronię się przed tym, ale chyba muszę kupić tę pozycję;)))

  • Podoba mi się ta filozofia.

  • Kiedyś też stworzę sobie garderobę z ubrań wyłącznie dobrej jakości. Na razie nie tyle mam poczucie, że mnie na nie nie stać, a pełną świadomość, że tak jest. Ale wiadomo, kasa to kwestia czasu. :)
    Książki Asi nie czytałam, ale kupiłam e-booka o blogowaniu, ta tematyka bardziej mnie interesuje. :)

    • Także ostatnio zakupiłam e-booka o blogowaniu. Sama treść naprawdę zyskała moją uwagę. Świetne, praktyczne wskazówki. Odkryłam kilka ciekawych rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Ale był to niestety też moment, w którym przeżyłam duży zawód. Tak naprawdę to nie mogłam kupić tej książki. Okazało się, że płatności nie można dokonać za pomocą kart kredytowych. Nie można też dokonać przelewu zza granicy. Mój e-mail został zignorowany. Miałam tyle szczęścia, że z pomocą przyszła moja przyjaciółka mieszkająca w Polsce. Cóż, pozostał mi pewien niesmak z całej tej sytuacji.

      Co do tej dobrej jakości, to także jest niezwykle względne. Świadomość, że nie jest to dla mnie towarzyszyła mi przez dłuższy czas. Zwłaszcza, że ze względu na bloga, postanowiłam pracować jak najmniejszą ilość godzin. Dokładnie jest to 20 godzin tygodniowo. Okazało się, że nawet będąc baristą można czasem pozwolić sobie na więcej. Zresztą powstanie o tym specjalny post :)

  • Jej, to nawet moda może być slow?! :D

  • Chyba powinnam przeczytać tą książkę. Niby wiem, że lepiej otaczać się dobrymi produktami, ale zostaje mi jeszcze nauczyć się ich „noszenia”. Człowiek ma jakieś takie zahamowanie i szkoda mu coś zniszczyć.

    • Odkładanie na specjalne okazje? :) Autorka często wspomina o tym problemie. Ja także wciąż z tym walczę ;)

  • Zaciekawiła mnie Twoja rekomendacja:) Chętnie sięgnę po Slow fashion, temat wyboru tylko dobrej jakości materiałów jest mi bliski
    Pozdrawiam;)

  • Joanna Glogaza

    Pięknie Ci dziękuję, nawet nie wiesz jak mi miło:) No i powodzenia!

  • Kupuję, kupuję, kupuję i co? i nadal nie mam w czym chodzić. Po co mi kilkanaście kolorowych bluzek czy różowych spodni kiedy j uwielbiam proste jeansy i zawsze chodzę w tych samych, a jak się zniszczą to kupuję możliwie podobny model.. zdecydowanie czas zastosować Slow Fashion!

    http://mozejakostobedzie.blogspot.com/

  • U mnie to się jakoś samo dzieje, coraz mniej kupuję ubrań, bo przecież mam w czym chodzić, a za to regularnie wyrzucam po kilka sztuk tego, w czym chodzić przestałam.. Pewnego dnia moja szafa samoistnie zmieni się w slow-szafę :P Ale nim to nastąpi, jeszcze długo nie będę mogła zmieścić się w jedną walizkę, oj długo:)

  • Powinnam sięgnąć po tę książkę. Zabawne jest to, że ilekroć czytam Twoje wpisy poświęcone organizacji, modzie, a także poniekąd zasadzie: less is more – regularnie uderza mnie potrzeba wyrzucenia po raz kolejny wszystkiego ze swojej szafy i przeprowadzenia następnej selekcji. Najgorsze jest to, że za każdym razem, znajduję coś, czego mogę się swobodnie pozbyć. Nieco mnie to przeraża.

  • Pingback: # the odder side: easy to wear >()

  • Ja również byłam pod wrażeniem tej książki, zresztą… sama o tym pisałam. Teraz jestem na zakupowym detoksie. Czekam na zastrzyk gotówki i ruszam na rozsądne zakupy, by uzupełnić garderobę ;)

  • Właśnie czytam, mam bardzo podobne odczucia :) Zostanie ze mną długo ta książka, bo będzie jeszcze trzeba czytać. I choć nie mam jeszcze nic do dodania, to spodziewam się że dość szerokie marginesy będą przydatne na notatki.