Barcelona

# Barcelona t’estimo

W zeszłym miesiącu minęły dokładnie dwa lata od momentu, w którym zamieszkałam w Hiszpanii. Pierwsze sześć miesięcy spędziłam w niewielkiej miejscowości w Estremadurze. Mam stamtąd wiele niezapomnianych wspomnień i jest to część Hiszpanii, która skradła moje serce. Jednak to dopiero Barcelona sprawiła, że postanowiłam całkowicie odmienić swoje życie. 

Nigdy nie zapomnę swojej pierwszej podróży do tego miasta. Spędziłam całą noc w autobusie, by o świcie znaleźć się w Barcelonie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zaledwie tydzień później byłam świadoma tego, że chcę już tutaj zostać.

Na samym początku sama nie rozumiałam swojej decyzji. Zwiedziłam wiele europejskich miast. W każdym z nich odnalazłam coś wyjątkowego. Jestem także na tyle elastyczną osobą, że rzeczywiście mogłabym mieszkać w dowolnym miejscu na świecie. Co więcej, wcześniej w ogóle nie myślałam o Barcelonie.

Co sprawiło, że Barcelona wywarła na mnie tak ogromne wrażenie? Postanowiłam podzielić się tymi wszystkimi rzeczami, które kocham w Barcelonie. Mając nadzieję, że zachęci Was to do odwiedzin tego niesamowitego miejsca.

# styl życia

To właśnie ten element codzienności zauroczył mnie w największym stopniu. Kultura spotykania się z ludźmi. Tutaj nie istnieją wymówki „nie mam czasu”. Każdą wolną chwilę celebruje się z przyjaciółmi. Wspólna kawa przed pracą. Przerwa na lunch wykorzystywana do tego, by spędzić czas ze współpracownikami, bądź znajomymi, którzy pracują niedaleko. Wieczory, szczególnie te letnie, podczas których spędza się  długie chwile na zewnątrz. Ulice wypełnione są gwarem bawiącymi się dziećmi, śmiechem i grupami przyjaciół. Wielokrotnie umawiałam się jedynie na kawę, po to, by wrócić do domu o 2 nad ranem!

Barceloński styl życia to chwile zawieszone w czasie. Umiejętność celebrowania małych momentów. Ze świadomością, że magia tkwi w prostocie.

#katalońskie przysmaki

To temat, o którym mogłabym pisać w nieskończoność! Katalonia udowodniła mi, że to, co proste może być rozkoszą dla podniebienia i smakiem, do którego zawsze chcesz wracać.

Jamon, queso y pan amb tomate- uważam, że to właśnie Katalonia ma najlepsze sery i wina (szczególnie polecam llàgrimes de tardor) Najlepszy smakołyk? To ser pokrojony w plasterki, jamon serrano, podawany z pan amb tomaquet (chleb z pomidorami).

Churros con chocolate na śniadanie – obsypane obficie cukrem i moczone w gęstej, aromatycznej czekoladzie. Idealne na jesienno/zimowe poranki. Szczególnie w pochmurne dni w jednej z maleńkich kawiarni w barrio gotico.

Calmares fritos, Navajas, Mejillones, Gambas – czyli kalmary, małże, krewetki oraz wiele innych świeżych owoców morza. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych przysmaków. Najlepsze to te sprzedawane w dzielnicy Barceloneta.

Calçotada- hiszpańskie święto jedzenia cebuli.  Oczyszcza się z ją ziemi, nadziewa na drut, a następnie piecze na ogniu. Należy zwęglić wierzchnią warstwę, aby osiągnąć specyficzny smak cebulek. Calçots je się rękoma, zdejmując najpierw zwęgloną część, a następnie maczając w specjalnie przygotowanej salsie. Najczęściej w towarzystwie mięsa z grilla i tradycyjnego, katalońskiego, wina musujące- cava. Tradycyjnie to święto obchodzi się w gronie znajomych. Najlepiej poza Barceloną w niewielkich miejscowościach.

Panellets, boniatos y castañas- uwielbiam jesień w Barcelonie. To czas, w którym na każdej ulicy roznosi się zapach pieczonych kasztanów  i słodkich batatów. Kupuje się je jeszcze parzące, owinięte w gazetę. Najczęściej podczas melancholijnych, popołudniowych spacerów.

# morze i góry

Katalonia to obszar, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Począwszy od niesamowitych plaż. Niekoniecznie tych miejskich. Warto udać się poza miasto w stronę Sitges, by rzeczywiście rozkoszować się słońcem, piaskiem i szumem fal. W zaledwie godzinę od Barcelony, znajdziemy się w Costa Brava.  Natomiast góry Montserrat zapierają dech w piersiach!

# międzykulturowy charakter 

Nie tylko ze względu na połączenie katalońskiej i hiszpańskiej kultury. To miasto, w którym można spotkać przedstawicieli najróżniejszych państw. Dlatego dzielnica Gracia oferuje nam najlepsze falafel, w centrum znajdziesz dzielnicę chińską, a w metrze spotkasz się z prawdziwą mieszaniną języków.

# fiesta

Uliczne święta i festyny. Katalończycy potrafią bawić się jak nikt inny! Szczególnie w sierpniu, gdy rozpoczyna się Festa Major de Gràcia. Nie wspominając już o zimowym karnawale.

Correfocs and Correaigua- niesamowite pokazy ognia przygotowywane przez grupy artystów przebranych za diabły. Element obowiązkowy każdego festynu.

Castellers- to niezwykli akrobaci, którzy kultywują 200 letnią tradycyję, tworząc wieżę z ludzi.  wywodzi się z religijnych tańców „balls dels Valencians”, znanych już w XV. Najwyższe mają po 8-10 ludzkich pięter.

# parki miejskie

Nie ukrywam, że to właśnie one w największym stopniu podbiły moje serce. Barcelona to  miasto, które oferuje  liczne zielone przestrzenie. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym pierwszy raz zobaczyłam el parque de la Cuitadella. Poza tym Parque Guell,   Parque del Laberinto de Horta, Parc del Guinardó, Parc del Turó de la Peira, Jardin Botanic.

# niekończące się możliwości

Barcelona jest miastem, w którym nie sposób jest się nudzić. Oferuje niekończącą się liczbę atrakcji. Każda dzielnica posiada swoją historię, niepowtarzalne miejsca, które możesz odkrywać w nieskończoność. Mam wrażenie, że nie znam nawet ułamka tego niezwykłego miasta. Codziennie znajduję coś, co naprawdę mnie zaskakuje.

# uliczne markety

Praktycznie każda dzielnica ma swoje lokalne markety, które zadziwiają nas swoimi smakami, kolorami oraz różnorodnością. Świeże owoce morze, kremowy ser kozi, przeróżne typy oliwek, egzotyczne owoce, tradycyjne słodkości i wiele, wiele innych. Największe z nich to La Boqueria i Mercat del Encants.


Mogłabym wymieniać te wszystkie rzeczy w nieskończoność. W końcu do tego dochodzi wyjątkowo historia i kultura Katalonii. Różnorodność architektury. Muzyka. W największym stopniu to właśnie różnorodność sprawiła, że Barcelona stała się dla mnie idealnym miejscem do życia.


You Might Also Like

  • Barcelona to miejsce na mojej liście, które chcę zobaczyć. Znałaś język przed przyjazdem? Czy dogadywałaś się po angielsku?

    • To właściwie zabawna historia. Nie znałam Hiszpańskiego. W dodatku w wiosce, w której praktycznie nikt nie mówił po angielsku. Do Barcelony przyjechałam ze średnią znajomością języka. Po to, by odkryć, że wszyscy mówią tu po katalońsku ;)

      • Tak… z katalońskim wiąże się bardzo wiele śmiesznych historii :-) Dlatego właśnie zapytałam.

  • Niedawno byłyśmy z przyjaciółką na urlopie w tym pięknym mieście i obie się w nim zakochałyśmy! Ta magiczna wręcz atmosfera między ludźmi siedzącymi wieczorami w knajpkach ładowała nasze akumulatory na każdy kolejny dzień, by mieć siły na zwiedzanie – a rzeczywiście było co zwiedzać ;)
    Pozdrawiam!

    • Bardzo się cieszę, że nie tylko na mnie Barcelona wywarła pozytywne wrażenie :) Rzeczywiście ta wieczorna atmosfera potrafi być niezwykle inspirująca.

      Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że nie była to ostatnia wizyta w Barcelonie :)

  • Koka.

    A ja nie mogłam się przekonać do Barcelony. :) I tata mój, który jest jej wielkim fanem i wielbicielem, ciągle mnie do niej zabiera, bym mogła dostrzec w niej to, co on widzi, jak najwięcej poznać i zobaczyć, spróbować, ale nie, to wciąż nie to. ;) Moje serce jest zupełnie gdzie indziej :) Ale niesamowicie się czyta o tym, jak Ty kochasz to miasto! W tekście czuć Twój uśmiech i energię, gdy o nim opowiadasz :)

  • W tym mieście można się zakochać już po samym Twoim opisie. Mam nadzieję, że gdy wrócę, będę mogła opisać ją chociażby z namiastką takiej pasji, jaką Ty włożyłaś w ten tekst. Dwa lata, szybko leci, prawda?

    • Dobrze, że na blogu powstrzymuję się od narzekania na to miasto ;) Po mimo licznych zalet, posiada także kilka (naście) wad. Jednak to już z perspektywy mieszkańca. Jestem bardzo ciekawa, czy Barcelona Ci się spodoba :) Ah, odliczam dni oczywiście!

  • Jej, po Twojej opowieści mam wielką ochotę zwiedzić Barcelonę i przekonać się na własnej skórze, co w niej jest takiego magicznego?
    Chciałabym tez zobaczyć „Castellers” i skosztować jedzenia.
    Co do parków miejskich to bardzo chętnie zobaczyłabym tutaj jakieś Twoje zdjęcia z nich! Szczególnie „el parque de la Cuitadella” :D

    • Już naprawdę obiecuję, że takie zdjęcia też się pojawią :) Poza tym jak najbardziej zachęcam do odwiedzenia Barcelony!

  • Mam wrażenie, że czas spędzany z przyjaciółmi dla wielu polaków nie jest tak ważny i pielęgnowany. Szczerze Ci zazdroszczę;)

    • Pewnie wiele zależy od poszczególnych osób. W mojej rodzinie zawsze jak najczęściej spotykaliśmy się z przyjaciółmi. Z drugiej strony na pewno nie miało to takiego charakteru. Wyjścia na kawę lub piwo praktycznie codziennie. Zresztą tu jest także kultura ‚barowa’, której mimo wszystko brakuje w Polsce. Coś pomiędzy pubem, a hipsterską knajpą. Co więcej są dostępne cenowo dla wszystkich.

  • Pięknie! W Barcelonie byłam dawno temu i to na chwilę. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się wpaść do niej na dłużej, zakochać się i wracać do niej często :)

  • Dwa dni temu wróciłam z Katalonii po 7 tygodniach i również jestem zakochana w tym regionie. Ja mieszkałam w miejscowości godzinę od Barcelony. Oczywiście byłam na górze Montserrat, która totalnie mnie oczarowała, byłam na Costa Brava i w Pirenejach. To niesamowite, że mieszkając nad morzem po 2 godzinach jazdy autem można już być w górach. Tak jak Ty kocham muzykę, styl życia i kulturę Katalończyków. Na pewno jeszcze wrócę do Barcelony :)

    • Katalonia jest jedyna w swoim rodzaju. Nie mam pojęcia jak można się w niej nie zakochać :)

  • A ja dzisiaj słyszałam w radio, że mieszkańcy Barcelony protestują przeciwko turystom ;) Podobno mają dość obcokrajowców i nie chcą, by Barcelona stała się drugą Wenecją, gdzie na każdym kroku spotyka się turystów. Czy w Barcelonie daje się odczuć takie emocje? :) Jestem strasznie ciekawa czy to prawda ;)

    • Tak, to prawda. Ten problem zdecydowanie nasilił się w ubiegłym roku. Do tego stopnia, że w dzielnicy Barceloneta powstało Stowarzyszenie, które ubiegało się o wprowadzenie pewnych norm dotyczących turystów. To wszystko dotyczy tylko jednego- hałas.

      Zwłaszcza, że przy plaży znajduje się wiele modnych klubów. Wiele turystów zapomina o lokalnych społecznościach. Zwłaszcza o ich potrzebie snu ;) Teraz wiele się zmieniło. W nocy po Barcelonie chodzą odpowiedni funkcjonariusze oraz wolontariusze. Powstała duża kampania. Są także dość wysokie mandaty za naruszenie ciszy nocnej.

  • Byłam w Barcelonie i rzeczywiście coś wyjątkowego jest w tym mieście. A tego celebrowania spotkań z przyjaciółmi ja również im zazdroszczę. Nie wiem jak to robią, ale dzięki temu ich życie jest o wiele bogatsze. Ja próbuje tego na naszym gruncie, ale z marnym skutkiem.

    • Warto próbować! Jak najbardziej jest to możliwe :) Sekretem jest właśnie to celebrowanie codzienności. Nic innego :)

  • Fiesta! :D Chciałabym to zobaczyć. To świetnie, że znalazłaś dla siebie tak idealne miejsce na świecie. W Barcelonie jeszcze nie byłam, ale mam nadzieję, że to nadrobię.:)_

  • Pingback: # Festa Major de Gràcia >()

  • Pingback: # Barcelona- el Parque del Laberinto de Horta >()

  • Kate

    Kilka razy byłam w Hiszpanii, w Barcelonie, niestety, na razie tylko dwa, ale w tym mieście nie da się nie zauroczyć… Podróże to moje pasja i staram się realizować te małe i duże kiedy tylko się da. Barcelona jest jednym z miejsc, do których najczęściej wracam myślami i chętnie zostałabym tam na dłużej…
    Prowadzisz bardzo urokliwego bloga!