Barcelona Spain Travels

# Festa Major de Gràcia

Niezwykły charakter Barcelony przejawia się przede wszystkim w różnorodności tego miasta. Zwłaszcza na poziomie poszczególnych dzielnic. To one sprawiają, że to miasto zyskuje niepowtarzalny klimat. Artystyczny Born, klimatyczne Exiample, Raval, w którym znajduje się chińska dzielnica, czy właśnie wyjątkowa Gràcia.

Odkąd przyjechałam do Barcelony, wiedziałam, że chcę zamieszkać właśnie w tej części Barcelony. Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w splocie wąskich uliczek, starych kamieniach oraz niewątpliwie oryginalnych miejscach. Gràcia postrzegana jest jako swoista bohema Barcelony. To tutaj możesz znaleźć najmodniejsze butiki lokalnych projektantów, ekologiczne kawiarnie, najlepsze lodziarnie, pokazy artystów, a także silnie zżytą społeczność.

# festa mayor de Gràcia- czym właściwie jest?

W 1897 Gràcia została oficjalnie włączona do Barcelony. Od tego momentu co roku, pod koniec sierpnia, przygotowywany jest tygodniowy festiwal, w którym bierze udział 20 ulic. Podkreślając lokalność oraz niezależność tej dzielnicy, każdy dystrykt ma za zadanie przygotować zapierającą dech w piersiach dekorację. Przygotowania trwają cały rok. Wszystko w całości wykonywane jest przez mieszkańców. Najczęściej z materiałów z recyklingu.  Już wczesną wiosną można zauważyć rodziny oraz osoby starsze, które w weekendy skrupulatnie przygotowują ozdoby. Najczęściej w towarzystwie muzyki oraz lokalnych smakołyków.

# uliczne dekoracje

Celem jest wyłonienie najbardziej spektakularnie udekorowanej dzielnicy oraz balkonu. Dlatego każda część dzielnicy charakteryzuje się zupełnie inną scenografią. W tym roku wygrała calle Verdi, która przeniosła nas do magicznej kultury Japonii.

Oczywiście pozostały wystrój ulic zdecydowanie podbił moje serce. Avatar, Moulin Rouge, Cztery Pory Roku Vivaldiego, to tylko nieliczne przykłady kreatywności mieszkańców tego dystryktu. Wszystkie dekoracje warto obejrzeć zarówno za dnia, jak i nocą.

 

# pozostałe atrakcje

Dekoracje nie są jedyną atrakcją. W trakcie całego wydarzenia odbywają się liczne koncerty, pokazy artystyczne oraz warsztaty. Oczywiście nie mogło zabraknąć Correfocs and Correaigua, czyli tradycyjnych pokazów ognia, jak i wieży z ludzi – Castellers.

To także świetna okazja do tego, by stracić głowę dla lokalnych ( i nie tylko) przysmaków. Każdy bar/restauracja/cukiernia, przygotowują na tą okazję specjalne menu. Empanadas prosto z pieca, tapas, fantazyjne naleśniki, horchata con fartons. Oczywiście wszystko w asyście mojito, sangrii, caprinhi, czy tradycyjnej canvy.

Niestety dzisiaj jest już ostatni dzień Fiesty. To jednak wciąż doskonała okazja do tego, by spotkać się z przyjaciółmi i dać się całkowicie pochłonąć tej krainie czarów. Jak najbardziej zachęcam Was do odwiedzenia Barcelony właśnie w tym okresie. Ta edycja wyjątkowo zapadnie mi w pamięć. Szczególnie ze względu na to, że mogłam uczestniczyć w tych wydarzeniach w towarzystwie niesamowitej Alabasterfox oraz jej siostry. Calzone oraz mojito jeszcze nigdy nie smakowało tak dobrze.

 

 

You Might Also Like

  • Festa Major de Gracia to jedno z tych wydarzeń, które naprawdę warto doświadczyć choć raz w swoim życiu. Naprawdę cieszę się, że miałam tę niewątpliwą przyjemność, zwłaszcza będąc w Barcelonie po raz pierwszy :)

  • Mam nadzieję, że chociaż raz w życiu będę miała sposobność odwiedzić Barcelonę właśnie w tym okresie :)

  • Ale pięknie! Cztery pory roku Vivaldiego mnie urzekły. Chciałabym to przeżyć! Zazdroszczę Wam tej fiesty:)

  • Byłam w Barcelonie, ale po Twoich zdjęciach i artykule widzę, że wcale, ale to wcale jej nie poznałam. Nawet kiedyś stwierdziłam, że to miasto nie wywarło na mnie aż takiego wrażenia, jak np. Paryż, Rzym albo Londyn. Chyba jednak kiedyś trzeba będzie tam wrócić i zobaczyć to co zostało niezobaczone ;)

  • Oglądając zdjęcia przeniosłam się do Barcelony, dziękuję.

  • Już wiem kiedy zaplanować tam wyjazd.. wygląda to niesamowicie! .. strasznie tęsknię za empanadas czy mojito… tam wszystko smakuje inaczej!

  • Ojej, niedobrze! Im bardziej zagłębiam się w Twoego bloga, tym większą mam ochotę na zwiedzenie Barcelony!
    Calle Verdi wygląda magicznie! Wieże z ludzi i pokazy ognia? Rany, ale fajnie!

  • Doskonale rozumiem, co to znaczy zobaczyć jakieś miejsce i zakochać się w nim oraz pragnąć tam zostać. Wspaniale, że Tobie udało się zamieszkać w cudownej Barcelonie. Na zdjęciach widać niezwykły klimat i atmosferę tego okresu. Po prostu niesamowicie :)

  • Ach! Zawsze uwielbiałam Twoje zdjęcia, ale te są po prostu magiczne :). Na tyle oddają charakter tego wielkiego przedsięwzięcia, że prawie czuję się tak, jakbym tam była! Wiesz, jak mi się marzy Barcelona, zwłaszcza latem, żeby poczuć jej klimat, ale ostatnio czytałam artykuł na temat tego, że mieszkańcy Barcelony mają dość turystów. I im bardziej o tym myślę, to chyba rzeczywiście wolę wybrać się tam zimą lub wczesną wiosną, żeby uniknąć tych największych tłumów i po prostu rozkoszować się miastem :).

    • To akurat tyczy się wybranej grupy turystów. Nie wiadomo dlaczego, ale Barcelona zyskała między innymi w Anglii, wizerunek imprezowego miasta. Chcesz urządzić wieczór kawalerski? Przyjedź do Barcelony. Chcesz wybrać się na dziką imprezę? Villa Olimpica, Barcelona. Niestety, ale mieszkańcy protestują takiemu wizerunkowi, dlatego, że ma to dość negatywny wpływ na nasz poziom życia. Ale co zrobić :)

      • O, to podobnie jak z naszym Krakowem. Od kilku lat jestem tam częstym gościem i już wielokrotnie słyszałam o tym, że mieszkańcy mają dość Anglików, którzy miasto traktują jako pijalnie albo jeden wielki klub, gdzie można spędzić wieczór kawalerski.

  • Pingback: # rzeczy, które zaskoczyły mnie w Barcelonie >()