Expact life Travels

# expat life: zanim wyjedziesz

W poprzednim poście dotyczącym expat lifewymieniłam wszystkie zalety mieszkania za granicą. Poznawanie obcej kultury z perspektywy mieszkańca jest bezcennym doświadczeniem. Ostatnio szczególnie myślałam o tym, jak bardzo podróże wpłynęły na moje życie. Z pewnością nie byłabym tą samą osobą, gdyby nie te kilka miesięcy spędzone w Irlandii, Indiach oraz teraz już dwa lata w Hiszpanii. Zdecydowanie każdy powinien chociaż raz zdecydować się na zyskanie tego rodzaju doświadczenia w swoim życiu.

Szczerze mówiąc nigdy nie przygotowywałam się specjalnie do wyjazdu. Do Barcelony przyjechałam nocnym autobusem z jedną walizką. Bez żadnego specjalnego planu oraz jakichkolwiek informacji dotyczących życia w tym mieście. Nie żałuję tak spontanicznie podjętej decyzji. Jednak to doświadczenie nauczyło mnie, że istnieje kilka rzeczy, o których powinniśmy pomyśleć przed wyjazdem.

Nie ważne, czy wyjeżdżasz w poszukiwaniu nowej pracy, podejmujesz studia zagranicznej uczelni, chcesz pracować jako au-pair, czy przez najbliższy rok będziesz wolontariuszem. Zanim wyjedziesz za granicę powinieneś przemyśleć kilka kwestii:

# wybór kraju 

Współcześnie świat dosłownie leży u Twoich stóp. Istnieją nieograniczone możliwości jego odkrywania. Tylko od Ciebie zależy w jaki sposób to wykorzystać. Możesz spędzić najbliższe miesiące w Indiach. Pracować jako wolontariusz na farmie w Irlandii. Spędzić rok w podróżując po europejskich krajach. Studiować w Portugalii. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.

Nigdy nie myślałam o  Hiszpanii. Fascynowała mnie Francja. Już dawno zakochałam się w Pradze. Uwielbiam Włochy. Przez pewien czas wyobrażałam sobie życie w Notting Hill. W końcu los wybrał za mnie. Odkryłam miasto, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

Wybór miejsca jest niezwykle ważny, ponieważ w dużym stopniu determinuje expat life. Zwłaszcza jeśli możliwości, które oferuje nasze przyszłe miejsce zamieszkania, nie spełnia naszych oczekiwań.

Nie podążaj tam gdzie wiedzie ścieżka. Zamiast tego pójdź tam gdzie jej niema i wytycz szlak – Ralph Waldo Emerson, orator, myśliciel, publicysta

# czy przeprowadzka do tego miejsca będzie łatwa?

Nic nie powinno powstrzymywać nas przed spełnieniem marzeń. Mój młodszy brat spędził rok w Stanach Zjednoczonych, realizując jedno ze swoich największych marzeń. Zaimponował mi tym, ponieważ wiązało się to z wieloma przeciwnościami, które udało mu się pokonać.

Unia Europejska umożliwia nam legalny pobyt we wszystkich krajach, które tworzą wspólnotę. Wystarczy, że zabierzesz ze sobą dowód osobity. Mimo wszytsko każdy kraj posiada swoje wewnętrzne regulacje, z którymi warto się wcześniej zapoznać. Przykładowo w Hiszpanii funkcjonuje NIE, który w wolnym tłumaczeniu oznacza Numer Indentyfikacyjny Obcokrajowca.

Bez niego nie możesz chociażby założyć konta bankowego, wynająć mieszkania, czy też podjąć pracę. Jego zdobycie wiąże się obecnie z wieloma trudnościami. Oczywiście uczestnicząc w Erasmusie, czy pracując jako wolontariusz/au-pair/stażysta, możesz mieć pewność, że nie tylko Ty jesteś odpowiedzialny za zdobycie dokumentów, niezbędnych do zatrzymania się w danym kraju.

# co będziesz robił?

To kolejna kwestia, której nie przemyślałam w trakcie mojej przeprowadzki do Barcelony. Okazało się, że nie mogę pracować w zawodzie, ponieważ zwyczajnie nie istnieje on w Hiszpanii. Nawet jeśli mogłam wykonywać coś pokrewnego, to wiedziałam, że będę musiała zacząć swoją edukację od samego początku. Nie wspominając już mojej znikomej znajomości hiszpańskiego oraz całkowitym braku znajomości katalońskiego.

Dlatego wcześniej sprawdź jakie konkretnie masz możliwości. Wolontariat Europejski? Erasmus? Au-pair? Zagraniczny staż? Może po prostu Gap Year? Chcesz zdobyć pracę? Koniecznie sprawdź rynek pracy oraz zapotrzebowanie na konkretne zawody. Następnie wybierz formę, która w największym stopniu odpowiada Twoim potrzebom.

You know what else is nice about being a foreigner? Whatever you do takes place in a capsule that need not be discovered and opened by someone back home. Nothing really counts–it was the life that falls in the forest. That’s how I looked at it. I felt free to…oh, I don’t know.
— Patricia Marx

# klimat

Nie dla wszystkich ma on pierwszorzędne znacznie, ale warto zorientować się, czego możemy spodziewać się po lokalnej pogodzie. Irlandia urzekła mnie pod wieloma względami. Uwielbiałam swoją pracę, ale okazało się, że naprawdę źle znoszę panujący tam klimat.

# w jakiej części kraju zamierzasz zamieszkać?

Nie jestem w stanie opisać jak bardzo różni się Katatonia od Estremadury. Jak daleko jest nam do Andaluzji. Jak bardzo różni się życie w Madrycie, od życia w Barcelonie. Wybrałam to, a nie inne miasto, ponieważ wiedziałam, że chcę mieszkać w tętniącym życiem miejscu. Spodobała mi się dostępność gór i morza. To, że mieszkamy zaledwie dwie godziny od granicy z Francją. Międzykulturowy charakter Barcelony. Nieograniczone możliwości kreowania swojego życia. Wiem, że nie mogłabym na stale się osiedlić w innych rejonach. Nawet jeśli urzekły mnie podczas podróży.

Bez tytułu

# odwiedź to miejsce

Jeśli tylko masz taką możliwość, wybierz się do miejsca, w którym zamierzasz odbyć swoją przygodę jako expact. Ta podróż pozwoli Tobie podjąć ostateczną decyzję. Może przy okazji odkryjesz już swoje ulubione kawiarnie? Uda się Tobie złożyć CV na interesują Ciebie pozycję? Nawiążesz nowe znajomości? Przed przeprowadzką zwiedziłam Barcelonę dwa razy. Za drugim razem wiedziałam już, że stąd nie wyjadę. Z każdym dniem to miasto coraz bardziej mnie fascynowało.

# jakie są Twoje oczekiwania?

Czego oczekujesz od bycia expat? Co motywuje Ciebie do poznania innej kultury. Jak wyobrażasz sobie Twoją codzienność. Co zamierzasz robić? Następnie zastanów się, czy Twoje oczekiwanie nie są rozbieżne od możliwości, które oferuje wybrane przez Ciebie miejsce. Jeśli chcesz w międzyczasie odkrywać sztukę współczesną, podjąć kursy językowe, pracować w modnej kawiarni, pobyt w niewielkiej miejscowości nie będzie dobrym pomysłem.


Przemyślałeś wszystkie kwestia? Teraz czas na realizację planu! Expat life to niesamowita szansa na rozwój osobisty, poznawanie innych kultur, naukę języka oraz poszerzanie naszych horyzontów. To doświadczenie, które oferuje niezliczone ilości momentów wzruszeń, radości, zachwytów, refleksji. Ucząc zaradności, polegania na samym sobie oraz otwartości.  Może to być przygoda na jeden miesiąc, bądź wiele lat. To zależy tylko od Ciebie.

 

You Might Also Like

  • uwielbiam ten cykl na Twoim blogu, jest tak cholernie motywujący! ;)

  • Nie wiem, czy odważyłabym się na przeprowadzkę bez przemyślenia sobie powyższych rzeczy. Ja po prostu lubię planować :) A to, że później i tak wychodzi różnie to już inna kwestia ;)

    • Nie ukrywam, że brak szczegółowego planowania także ma swoje zalety. Jednak warto posiadać ogólne wrażenie dotyczące wyjazdu. Nie mówiąc już o zapoznaniu się z praktycznymi wskazówkami :)

  • Kusisz coraz bardziej :P
    Znasz może jakieś fajne blogi/vlogi hiszpańskojęzyczne?

  • Nocnym autobusem z jedną walizką? Wow, szacun :) Mnie trochę ciągnie do większego miasta, ale w sumie mam takie pod nosem, a życie w mniejszym też ma swój urok. Nie wyobrażam sobie siebie na stałe mieszkającej za granicą, choć faktycznie raz podczas podróży miałam myśl „mogłabym tu zamieszkać”. To była Chorwacja :)

    • Uwielbiam mniejsze miasta. Właściwie to spędziłam sześć miesięcy w miejscowości położonej w górach, w której dosłownie każdy znał siebie z imienia. Chorwacja musi być przepiękna! Niestety jeszcze nigdy tam nie byłam :)

  • Czasem wpadam w taki okres, że jestem już niemalże zdecydowana, że chcę tego spróbować, a później myślę o tym, co zostawiłabym za sobą i z czym nie chcę się rozstawać. Praca nie jest obecnie dla mnie żadnym kryterium, podobnie jak mieszkanie, jednak wszystko rozchodzi się wyłącznie o ludzi i relacje – to w tym aspekcie byłoby mi najtrudniej i to pod tym względem nie jestem gotowa i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Staram się coraz bardziej świadomie podejmować wszystkie decyzje i nie czekać na „lepszy czas” a działać tu i w tych warunkach, jakie mam obecnie. Czasem zdarza się, że żyjemy naszym przyszłym, wymarzonym życiem, zamiast realnie spojrzeć na zastaną sytuację, w której jesteśmy dzisiaj. Niesamowicie Cię podziwiam za wszechstronność, odwagę i głowę na karku, bo co byś nie zrobiła – Twoje kroki wydają się być mimo wszystko bardzo świadome i przemyślane, co pozwala Ci na kreację życia według takich kryteriów, jakich potrzebujesz, by być szczęśliwą. I tych cech właśnie życzę każdemu – to świetny start by żyć (nieważne w jakim miejscu), a nie egzystować :)

    • Dziękuję Słonko! Jeśli chodzi o relację, to w wielu sytuacjach nie musimy z niczego rezygnować. Zwłaszcza jeśli nasza przygoda ma krótkoterminowy charakter. W moim przypadku zadziałało to na korzyść. Mam wrażenie, że to właśnie te pierwsze wyjazdy nauczyły mnie dbania o relacje, na których mi zależy. Masz rację, że nie możemy żyć przyszłością. Codzienność należy celebrować. W końcu jej kreacja zaczyna się ‚tu i teraz’. Nasze wymarzone życie już ma miejsce. Nie warto czekać na to co ma dopiero nadejść. Zwłaszcza, że później nic nie zwróci nam tych chwil.

  • Ale mi narobiłaś ochoty na taki wyjazd. Długo marzyłam o Stanach, ale na razie muszę odpuścić. Przez to myślałam o innych państwach, głównie o Wielkiej Brytanii (chyba ze względu na język). Chciałabym wyjechać żeby się sprawdzić. Czy faktycznie jestem tak silna jak mi się wydaje. Jak będę miała okazję to odwiedzę Londyn i wtedy się zastanowię czy dałabym radę tam zamieszkać.

    • Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to bardzo polecam programy Rotary Club! Londyn musi być niesamowitym miastem! Nie mam pojęcia jak to możliwe, że jeszcze się tam nie wybrałam.

  • Uwielbiam Twoją wszechstronności, Twój entuzjazm i zapał…Jesteś cudna!

  • Też uważam, że warto pomieszkać za granicą, taki wyjazd bardzo uczy i otwiera nasze oczy. Ja wylądowałam w Szwajcarii. Lubię góry, dobrze się tu czuję, ale zaskoczyła mnie pogoda. Latem, kiedy w Polsce były upały u nas było zimno i ciągle padało. Mimo, że spełniłam swoje marzenie, to trochę tęsknię za Polską.

    • Dla mnie ta tęsknota jest zjawiskiem całkowicie naturalnym i pożądanym! Zdecydowanie mieszkanie poza granicami Polski, nauczyło mnie doceniać to co mi dała. Właściwie to dlatego wciąż co kilka miesięcy latam w rodzinne strony. Czasem tylko na weekend.

  • Podziwiam Cię za niesamowitą odwagę i optymizm. Czytając Twoje posty mam wrażenie jakbym siedziała z przyjaciółką przy kawie, a ona opowiadałaby mi swoje historie. Marzy mi się wyjazd za granicę, nie wiem czy na stałe, ale choć na pewien czas. Póki co muszę poczekać, aż moja córeczka podrośnie:)

  • Kurczę tak sobie czytam Twojego bloga i czuję mały niedosyt w moim życiu:P Przez długi czas rozważaliśmy z mężem wyjazd na kilka miesięcy do jakiegoś cieplejszego miejsca (np. Filipiny). Pracujemy zdalnie (własna firma), więc o czas, pracę i pieniądze nie musimy się martwić. Jednak wiesz co nas martwi? Że będziemy tam samotni. Że nie poznamy nikogo i będziemy tęsknić za znajomymi i rodziną. No i tak czas nam ucieka i ucieka, a już w przyszłym roku może będziemy zakładać rodzinę. I wtedy nici z dłuższych wyjazdów. Podjęłaś super decyzję co do wyjazdu! Z mężem na głowie już nie ma tak lekko :D

    • To naprawdę kwestia przyzwyczajenia! Zdecydowanie warto spróbować. Chociaż na kilka miesięcy. Jest to cudowne i niezapomniane doświadczenie. Właściwie to jedna z największych szans na to, by przede wszystkim poznać samego siebie :) U nas akurat podróże są wpisane w naszą codzienność. Mój partner spędził teraz trzy tygodnie w Argentynie, a ja z kolei znów zastanawiam się nad jakąś kilkutygodniową, samotną podróżą.