slow food

# sos karmelowy z daktyli w wersji raw

Już od jakiegoś czasu przeżywam zachwyt nad suszonymi daktylami. Właściwie to nad rzeczami, które można z nich wyczarować. Począwszy od doskonałego sosu czekoladowego, po rozgrzewającą gorącą czekoladę, skończywszy na sosie karmelowym, który jest wręcz rozkoszą dla podniebienia.

Przypuszczam, że dla wegetarianów nie jest żadne wyjątkowe odkrycie. To, że z daktyli można zrobić karmel odkryłam w dniu, w którym po prostu zapomniałam dodać gorzkiego kakaa do mieszanki, z której zwykle robię krem czekoladowy. Co więcej poszłam o krok dalej w ramach eksperymentu dodałam sól. Efekt? Wegetariański sos karmelowy, który  nie ma sobie równy!

Dlatego jak najszybciej zabierajcie się za zakup daktyli. Ostrzegam tylko, że ten smak naprawdę uzależnia!

Składniki:

  • 250 gramów suszonych daktyli
  • 1/2 szklanka mleka wegańskiego (polecam mleko migdałowe)
  • łyżka oleju kokosowego
  • szczypta soli (najlepiej różowej himalajskiej)- dla osób, które chcą uzyskać solony karmel, warto dodać trochę więcej.

Sposób przygotowania:

Daktyle moczymy w zimnej wodzie około godziny. Osobiście po prostu odstawiam je w misce z wodą na całą noc. Zwłaszcza, gdy mam w planach szybkie wykonanie sosu na śniadanie. Odcedzone daktyle z usuniętymi pestkami, wrzucamy do blendera wraz z pozostałymi składnikami. Dodajemy więcej/mniej mleka w zależności od konsystencji, którą chcemy uzyskać. Uzyskany w ten sposób karmel przelewamy do słoików (przechowujemy w lodówce do trzech dni).

*Jeśli nie zależy Wam na wersji RAW, daktyle możecie zalać po prostu wrzącą wodą i odczekać 20 minut.

Do czego?

Ten obłędny sos ma zdecydowanie wszechstronne zastosowanie. Wykorzystuję go jako polewę do owsianych naleśników, ciast oraz lodów. Świetnie smakuje z pieczonymi jabłkami, świeżymi figami, owsianką. Sprawdza się nawet jako dodatek do koktajli oraz kawy.

Pozostaje mi tylko życzyć smacznego! Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami.

You Might Also Like

  • Twój opis sprawił, że odleciałam:) Tak się rozmarzyłam, jak to musi smakować….:)

    • Koniecznie musisz tego spróbować! To zdecydowanie lżejsza wersja tradycyjnego karmelu, ale jednocześnie zachwycająca smakiem! :)

  • Muszę w końcu wypróbować jakiś twój przepis, bo tak się za to zabieram, zabieram i zawsze odkładam na później!

  • Brzmi przepysznie i jak tylko wrócę do Wrocławia, z przyjemnością wypróbuję :) Próbowałaś może wersji na mleku kokosowym? Gdy doszłam do fragmentu o mleku migdałowym i oleju kokosowym, od razu przyszło mi na myśl mleczko kokosowe :)

    • Tak, robiłam go także na mleczku kokosowym, ale wyszedł dość ciężki i tłusty. W tym przypadku świetnie sprawdził się jako polewa do ciasta, ale na co dzień wolę tą delikatniejszą wersję :)

  • Brzmi obłędnie, jak mi się skończy miód zrobię. Jak na razie on u mnie wygrywa. :)

    • U mnie miód to podstawa :) Zwłaszcza jeśli chodzi o rozgrzewającą wodę z imbirem i cytryną. Jednak ten sos karmelowy to coś czego warto spróbować :)

  • Muszę się przyznać, że daktyle czekają w szufladzie od dłuższego czasu… Miał być krem czekoladowy, ale jestem na kakaowym detoksie :) za karmelem aż tak bardzo nie przepadam, ale pomysł bardzo intrygujący!

    • Z pewnością warty spróbowania! Osobiście lubię wszystko co karmelowe, ale ten smak zdecydowanie przebija wszystkie sosy, które jak dotąd miałam okazję spróbować.

  • Już widzę bananowe naleśniki z tym sosem *.*

    • Są przepyszne! Akurat na zdjęciu owsiano-bananowe naleśniki właśnie z tą polewą :)

  • Na to bym nie wpadła. Używałam daktyli jako słodzik do koktajli albo ciasteczek-kuleczek :-)

  • Chciałabym mieć czas, aby wymyślać takie rzeczy do jedzenia…. ;)

  • Pingback: # piernikowy krem daktylowy >()

  • Pingback: #fit deser: muffiny marchewkowe >()