Daily round Fashion

# superstars & other drugs

Od dłuższego czasu fascynował mnie fenomen superstars. Może dlatego, że jako dziecko nie przejawiałam żadnego zainteresowania tego rodzaju butami. Nie miałam nawet klasycznych Stan Smith. Mój styl ograniczał się do błyszczących chodaków oraz wściekle pomarańczowych trampków na platformach (etap Spice Grils).

Właściwie pierwszy raz usłyszałam o adidas superstars na studiach. Akurat wtedy, gdy zapowiedziano jego wielki powrót. W ramach ćwiczeń naszym zadaniem było śledzenie tego trendu. Z prawdziwym zaskoczeniem obserwowałam w jak krótkim czasie zdobywa on serce wszystkich fashionistek, dominując jednocześnie Instagram oraz modę uliczną. Długo się do nich przekonywałam. Z początku w ogóle nie potrafiłam się przekonać do ich wyglądu.

historia

Adidas Superstar powstał prawie 46 lat temu! Teraz wraca już jako kultowy-sneaker. Ich wygląd pozostał bez zmian. Najbardziej klasyczny model ma biały kolor oraz trzy paski. Początkowo był to model obecny głównie na boiskach koszykówki. Stąd to charakterystyczne wzmocnienie z przodu buta, które miało za zadanie chronić stopy koszykarzy. To dzięki tej charakterystycznej, gumowej osłonie palców superstars nazywane są  także „shelltoe” lub „shellshoes” ( z wyglądu przypomina muszę).

IMG_4845

# ikona mody

Superstars zdecydowanie stały się prawdziwą ikoną mody. Nieprzemijalną, uniwersalną i przede wszystkim wygodną. Szczerze mówiąc sama nie myślałam o ich zakupie. Mimo to odkąd trafiły w moje ręce, praktycznie się z nimi nie rozstaję. Pasują do absolutnie każdej stylizacji. Począwszy od eleganckich spodni, skończywszy na dresach. Najbardziej upodobałam sobie połączenie z długim płaszczem. Wypróbowane także w towarzystwie sukienek, także tych bardziej eleganckich.

IMG_4836

Zdecydowanie jest to kolejny ponadczasowy element mojej garderoby. Swoją drogą moda na sportowe obuwie rozpieściła mnie do tego stopnia, że nie potrafię wytrzymać dnia w szpilkach. Uzależnienie od wygody? Z pewnością tak.

 Fotografia: Jordi Garcia Rios

You Might Also Like

  • mam to samo :) kiedyś, głównie na początku studiów, hasałam w butach na sporym obcasie i wszystko było w porządku. teraz, zwłaszcza po zmianie kraju zamieszkania, jakoś nie mogę powrócić do tego nawyku.
    co do butów – zauważyłam, że mają swój wielki powrót (nawet moja siostra sobie ostatnio takie kupiła), pamiętałam je z czasów gimnazjalnych (nie miałam swojej pary, głównie dlatego, że nosili je praktycznie wszyscy, a tego nie lubię), ale do głowy mi nie przyszło, że trend jest aż tak leciwy.
    teraz nie ma aż takiego boomu, ale i tak często je widać. chociaż! zaryzykowałabym stwierdzenie, że dużo dzieje się za sprawą social mediów, „na żywo” nie ma ich aż tak wiele.
    Ps. bardzo fajny wpis, rozważ dodawanie więcej takich modowo-ciekawostkowych :)

    • Dziękuję! Pojawi się ich więcej :) Szczerze mówiąc publikowałam ten wpis z licznymi obawami. Podejrzewam, że ich brak widoczności na ulicach jest spowodowany ich niepraktycznością w warunkach pogodowych, którymi lubi nas zaskakiwać Polska oraz jej sąsiednie kraje. W końcu ich czyszczenie do łatwych nie należy, a deszcz i błoto..cóż
      W Barcelonie przywykłam do ich widoku. Nosi je co druga osoba. Ale to w końcu miasto, w którym naprawdę trzeba się postarać, by nie powielać trendów (zważywszy na to, że Inditex znajduje się na każdej ulicy) :) Wciąż mówię na nie ‚brzydale’, ale ich uniwersalność i wygoda do mnie przemawia.

  • Jak Ty to robisz, że nawet o butach, o których nie miałam zielonego pojęcia, potrafisz pisać tak, że chętnie czytam cały post? ;) Zawsze podobało mi się łączenie butów o sportowym fasonie z eleganckimi zestawami, ale nigdy się nie odważyłam. Może teraz :).

    I też miałam błyszczące chodaki! ;)

    • Chodaki to był prawdziwy hit mody u mnie na podwórku!

      Dziękuję! Nawet nie wiesz jak jest mi miło :) Co do tego połączenia- zdecydowanie warto się na nie zdecydować. Chociażby z czystej ciekawości. Uwaga- grozi brakiem chęci powrotu do szpilek ;)

  • nigdy takowych nie posiadałam. ale trampki, trampki owszem ;)

  • Nawet nie wiedziałam, że tego typu buty nazywają się superstars. Człowiek całe życie się uczy.

    • Ja zupełnie ich nie kojarzyłam wcześniej. Nie tylko z nazwy, ale także z wyglądu. Chyba coś naprawdę istotnego ominęło mnie w latach 90′ :)

  • Superstary kuszą, choć przyznam, że jestem raczej fanką Nike niż Adidasa ;-)
    Aaa, wróciły mi wspomnienia moich kolorowych chodaków. Co to za dziwna była moda!

    • Ja z początku zawsze wybierałam New Balance :) Rzeczywiście ta moda była dość dziwna (to naprawdę było wygodne?), ale za to jakie wspomnienia!

  • Ja zawsze się zastanawiam jak wielkie marki to robią, że w jednym momencie wszyscy chcą mieć te buty/tę torebkę/ten produkt. Sama oczywiście ulewam wielu wpływom, ale nadal pozostaje to dla mnie tajemnicą.
    Superstary są kultowe i gdyby nie to, że mam zakaz kupowania nowych butów, chętnie bym się na nie skusiła, bo tak jak mówisz pasują do wielu stylizacji.

    • To akurat proste. Silny trend, kreowanie wizerunku it-shoes, blogerzy, wykorzystanie psychologii reklamy- nagle wszędzie dostrzegamy te buty. Zakaz kupowania nowych butów? Co przeskrobałaś? :)

      • Niesamowite jak marketing działa na ludzi.
        Na półce się nie mieszczą. Ja jestem butoholiczką i ostatnio próbuję poskromić tego demona :D Po lekturze „Slow fashion” pozbyłam się zarówno dużej ilości butów i ubrań i nic od września nie kupiłam!!! I dobrze mi z tym :)

  • Klasyka w czystym wydaniu :) kto wie może i do tych Huarache się wreszcie przekonasz :D?
    P.S Fajny post. Podpisuje się już pod czyimiś słowami o kontynuowaniu takich postów – dobrze wiedzieć takie rzeczy.

    • Wciąż je podziwiam, ale jak do tej pory nie widzę ich u siebie, ale… tak też myślałam o superstars ;)

  • Adidasy uwielbiam.I chętnie w nich chodzę :)

  • Naprawdę mi się podobają. Może nawet za bardzo, a to zwykle nie rokuje zbyt dobrze dla mojego portfela ;)
    Jestem zachwycona Twoim zestawieniem tych butów ze spodniami o długości 7/8.

  • Ty miałaś pomarańczowe, a ja żółto-niebieskie koturny! Były błyszczące i… za duże na mnie :D tak się uparłam na nie w sklepie, że wmówiłam rodzicom, że są dobre. Bardzo szybko urosła mi wtedy stopa, może dlatego dziś noszę rozmiar 40, mimo moich 164cm wzrostu;)

    • Ja próbowałam tego samego z adidasami, które błyszczały przy każdym kroku. Nic z tego. Mama nie dała się nabrać. Ale za to za każdym razem praktycznie kurczyłam swoją stopę próbując jeszcze raz włożyć pomarańczowe koturny

  • Marzę o Superstarach, ale kiedy je mierzę i widzę je od góry – przestają mi się podobać. Są jakieś takie dziwne i zniekształcone. Z boku są przepiękne. Widziałam też takie, w wersji sepia, o lekko beżowym kolorze. Słyszałam już o nich tyle dobrego, że chyba skuszę się na nie ze względu na wygodę.