Expact life Travels

# expat life- w trakcie przeprowadzki

Pisałam już o tym, czym jest expat oraz jak podjąć decyzję o przeprowadzce do innego kraju. Mogłabym w nieskończoność wymieniać zalety zdobycia nowego doświadczenia poprzez mieszkanie za granicą. Expat life to jedyna szansa w swoim rodzaju na rozwój osobisty. Poznanie nowej kultury, poszerzenie horyzontów, naukę nowego języka. Oferując nam niezliczone ilości momentów radości, zachwytów, wzruszeń, refleksji. Nie zależnie od tego, czy jest to przygoda na jeden miesiąc, czy też na wiele lat. Nawet kilka tygodni wolontariatu w obcym kraju może wiele zmienić w naszym życiu.

Jak przygotować się do przeprowadzki za granicę? Postanowiłam podzielić się z Wami moim sposobem na organizację dłuższych wyjazdów zagranicznych.  Przy czym wcale nie ukrywam, że większość z nich to wynik błędów, które wcześniej popełniłam. Tym samym mogę Was zapewnić, że wcale nie musi to być trudne i pracochłonne doświadczenie.

What makes expat life so addictive is that every boring or mundane activity you experience at home is, when you move to a foreign country, suddenly transformed into an exciting adventure. When abroad, boredom, routine and ‘normal’ cease to exist. And all that’s left is the thrill and challenge of uncertainty. –Reannon Muth

# spakuj walizkę!

To świetny sposób na to, żeby rozpocząć swoją przygodę z dobrowolną prostotą. Postaraj się zrobić listę jak najpotrzebniejszych rzeczy. Przeprowadzając się do Hiszpanii zabrałam ze sobą tylko jedną walizkę. Obiecując sobie, że z pewnością wrócę po resztę rzeczy. Tak się nigdy nie stało. Zostawiłam za sobą przepełnioną garderobą. Toaletkę pełną kosmetyków i rozpoczęłam swoją przygodę z minimalizmem. Ograniczenie się do tych najpotrzebniejszych rzeczy, to świetny sposób na to, by przekonać się o tym co jest właściwie nam potrzebne. Może się okazać, że właściwie potrafisz się obejść bez większości rzeczy, które posiadasz.

# nie pozostawiaj niedokończonych spraw

Przeprowadzka do nowego kraju kusi nowym początkiem oraz możliwością pozostawienia wszystkich problemów za sobą. To jest możliwe, ale pamiętaj, że one będą na Ciebie czekały, gdy wrócisz. Zwróć książki do biblioteki. Załatw wszystkie formalności związane z pracą/uniwersytetem. Sprawdź, czy przypadkiem nie masz zaległych rachunków do opłacenia. Nie zapomnij również o zerwaniu umów i usług, jeśli istnieje taka konieczność. Pamiętaj także o międzynarodowym ubezpieczeniu. Wykorzystaj ten czas na zgromadzenie dokumentów, które będą Tobie potrzebne za granicą.

To nie dotyczy tylko przyziemnych kwestii związanych z codziennością. Warto zadbać o nasze osobiste relacje. Także w tym zakresie nie powinniśmy zostawiać żadnych niedomówień. Nie wspominając już o wspaniałej okazji do zażegnania niepotrzebnych konfliktów.

The ideal place for me is the one in which it is most natural to live as a foreigner. –Italo Calvino

zakwaterowanie

To właściwie jeden z najważniejszych aspektów planowania wyjazdu. Oczywiście masz problem z głowy, gdy decydujesz się na wolontariat/pracę/au-pair, gdzie masz zapewnione zakwaterowanie. W pozostałych przypadkach warto rozejrzeć się wcześniej za miejscem, w którym będziemy mogli się zatrzymać. Jak najbardziej polecam na początku bardzo krótkoterminowy wynajem. O ile oczywiście nie masz znajomych, którzy mogliby Tobie pomóc przez pierwsze tygodnie. Nie ma sensu szukać czegoś na dłużej, gdy nie jesteśmy bezpośrednio na miejscu. W Barcelonie zdjęcia mieszkań w agencji nieruchomości są bardzo dalekie od rzeczywistości. Sprawdź także jakie dokumenty będą Tobie potrzebne do ewentualnego wynajmu. W Hiszpanii jest to Numer Identyfikacyjne Obcokrajowca (NIE), którego zdobycie jest niekiedy dość mocno skomplikowane.

# zaplanuj krótką wycieczką do miejsca, w którym zamieszkasz

O ile tylko masz taką możliwość. Oczywiście trudno brać to pod uwagę, gdy planujemy przeprowadzkę na drugi koniec świata. Do dziś jestem wdzięczna za to, że nie widziałam Indii przed rozpoczęciem stażu. Z pewnością wpłynęłoby to na moją decyzję i pewnie nie spędziłabym tam kilku miesięcy. Zupełnie inaczej było w przypadku Barcelony. Odwiedziłam ją dwa razy przed podjęciem ostatecznej decyzji. To świetna okazja do tego, by nawiązać nowe znajomości, załatwić część formalności, czy po prostu utwierdzić się w słuszności naszej decyzji.

praktyka/nauka nowego języka

Irlandia była pierwszym krajem, w którym rozpoczęłam swoją przygodę z expat life. Zupełnie nie przejmowałam się tym, że będę musiała mówić po angielsku. Przecież ten język towarzyszył mi praktycznie od zawsze. To był błąd. Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że te wszystkie lata nie przygotowały mnie do tego, by płynnie wysławiać się w tym języku. Nawet jeśli pisałam rozprawki w tym języku, a maturę zdałam na dość wysokim poziomie. Poza tym zupełnie nie przewidziałam jednej rzeczy. Miałam spędzić kilka miesięcy pracując w stajni. Jak się okazało moja wiedza to jedno, a rozumienie poleceń w obcym języku to drugie. Lonżę myliłam z lunchem, a przeszkody ustawiałam według zupełnie innego schematu. Na szczęście mój szef był bardzo wyrozumiały.

Oczywiście wybierając się do Indii także nie wzięłam pod uwagę różnic w języku angielskim. Właściwie tego, że wbrew pozorom nie jest to język powszechnie znany. W połączeniu z silnym obcym akcentem, można napotkać  wiele problemów ze zrozumieniem swoich współpracowników.

Do Hiszpanii przyjechałam bez najmniejszej znajomości języka hiszpańskiego. Wystarczył mi wprawdzie rok, ale to także wiązało się ze stresem. Do dzisiaj nie mówię po katalońsku. Wciąż także sprawia mi problem rozmawianie z rodziną mojego partnera z Argentyny. A przecież to ten sam język!

To wszystko sprawdza się do jednego- nigdy nie zakładaj, że masz wystarczającą wiedzę i umiejętności. Jednocześnie niech nie powstrzymuje Ciebie brak znajomości języka! Expat life to świetny sposób na jego naukę.

 


Wiem, że wiele osób, które czytają mojego bloga zdecydowały się na życie jako expat. Z pewnością Wy też macie swoje obowiązkowe punkty, które odhaczacie, ilekroć planujecie przeprowadzkę za granicę (nawet tą kilkutygodniową) – koniecznie się nimi podzielcie!

You Might Also Like

  • Będę musiała zrobić sobie taką listę przed wyjazdem. Chociaż już wiem, że jeśli będę lecieć gdzieś dalej to raczej nie polecę tam najpierw na krótką wycieczkę. Raz się żyje :D Ale post bardzo przydatny i na pewno skorzystam :)

    • Ja z wyjątkiem Barcelonie, nie znałam miejsc, w którym zamierzałam spędzić kilka miesięcy. O Extremadurze nie wiedziałam kompletnie nic. Indie kojarzyły mi się w dość stereotypowy sposób. W przypadku Irlandii nawet nie wiedziałam, czym będę się zajmować ;)

  • Cały czas podziwiam Cię za tą ogromną odwagę, którą nosisz w swoim wnętrzu. Może kiedyś nadejdzie moja chwila, że zepnę tyłek i wezmę się za spełnianie moich marzeń i pokonywanie lęków. Do wszystkiego powyżej trudno mi się nie zgodzić – dobrze, że dzielisz się takimi ważnymi rzeczami ;) Hm, apopos wynajmu w Hiszpanii. Ja, wynajmując mieszkanie, nie musiałam załatwiać sobie żadnego dodatkowego numeru… Hm, myślisz, że to dlatego, że byłam na Erasmusie?

    • Bardzo możliwe! Chociaż jestem prawie pewna, że dostałaś ten numer, ponieważ zwykle zajmuje się tym uczelnia. Ja także pracując jako wolontariusz nie potrzebowałam żadnej dokumentacji na wynajem mieszkania etc. Niestety Barcelona w bardzo restrykcyjny sposób przestrzega tego prawa :)

  • Patrycja

    Ja chcialabym tylko od siebie dodac, ze jedna z istotniejszych spraw przy przeprowadzce do innego kraju jest gruntowe zapoznanie sie z jego prawdziwym obliczem, poczytanie o kulturze, zwyczajach, historii, jezyku (!). Z doswiadczenia wiem, ze wiele osob przyjezdza na Erasmusa do katalonskich miast pod wplywem pieknych zdjec Barcelony czy wybrzeza, a pozniej maja problem z uczestnictwem w zajeciach na uniwersytecie, gdyz te baaardzo zadko odbywaja sie po angielsku (Hiszpanie slyna z braku talentu do tego jezyka), czasem po hiszpansku, w wiekszosci przypadkow po katalonsku! I nie, grupa nie zmienia jezyka tylko ze wzgledu na kilku zagubionych erasmusow ;)

    • O tym pisałam poprzedni artykuł z kategorii ‚expat’ :) Masz rację, to naprawdę istotne, by dobrze zapoznać się z krajem, w którym zamierzamy zamieszkać. To także sposób na naprawdę ekspresową naukę języka :) Ja wszystkie szkolenia miałam w języku hiszpańskim i po prostu musiałam się go nauczyć. Miałam na to zaledwie kilka miesięcy. Na szczęście poszło dość sprawnie :)

  • Wielkimi krokami wraz z moim Narzeczonym planujemy zmianę, która głównie dotyczy zmiany miejsca zamieszkania. W prawdzie zostajemy w kraju, ale część z tych i innych rad są ciągle aktualne i idealnie wpisują się w nasz przypadek :) Jestem pod wrażeniem Twojej odwagi i samozaparcia w kwestii przeprowadzki z jedną walizką oraz zostawienia większości rzeczy, które teraz wydają się mało potrzebnymi, łaaał!

    • Naprawdę miałam wrażenie, że nie będę potrafiła się bez nich obejść. Zostawiłam za sobą garderobę, która mniej więcej odpowiadała metrażowi mojej obecnej sypialni. Oh, także książki. I cały zapełniony strych. Ukochana toaletka. Okazało się, że mogę bez tego żyć :)

      Powodzenia! Mam nadzieję, że zdradzisz wkrótce miejsce, do którego zamierzacie się przeprowadzić :)

  • Podziwiam Cię – mnie najbardziej przeraża, że byłabym tam zupełnie sama, co przez pierwsze tygodnie byłoby dla mnie katorgą. Dokumenty, nowe miejsce, czy nawet język nie są aż tak strasznie – wszystko da się jakoś przezwyciężyć, czy nauczyć. Pamiętam, ze pakując się na Erasmusa do Portugalii miałam problem ze spakowaniem kilku rzeczy, ale ostatecznie nawet drukarkę przetransportowałam. ;) i wcale nie było tego aż tak dużo.

    • Rzeczywiście miałam to szczęście, że jeszcze przed przeprowadzką do Barcelony, nawiązałam tam liczne znajomości. Co nie zmienia faktu, że spędziłam wiele dni sama ze sobą i na początku to uczucie było koszmarne. Do czasu, w którym po prostu zaczęłam się tym cieszyć. Teraz czasem tęsknię za tymi chwilami i sama odłączam się od całego świata :)

      Drukarka- no nieźle!

  • Odkąd Cię poznałam, niezmiennie jestem zafascynowana Twoimi metodami i sposobami na siebie, na codzienność i w końcu na życie. Twoja historia była, jest i długo jeszcze będzie niesamowitą motywacją, ale najważniejsza jesteś w tym wszystkim Ty, bo nie poprzestałaś na jednym zdarzeniu, tylko nieustannie żyjesz w ten sposób, każdego dnia sięgając po to, czego pragniesz i to właśnie jest najlepsze w Twoich tekstach – są prawdziwe, bo dokładnie taką jesteś osobą, a to z kolei wspaniale inspiruje :)

    • Kochana bardzo dziękuję za te słowa! To motywacyjna pętla, ponieważ właśnie takie słowa przypominają mi do czego właśnie chcę dążyć :)

  • Pingback: Przegląd Tygodnia #6 - Rabarbarowo()