Travels

Zabezpieczony: # jak spakować bagaż podręczny| poradnik

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

You Might Also Like

  • Przyda się przyda :D Muszę chyba sobie pobrać te aplikacje. Zawsze pakuję wszystko to co mam w zasięgu wzroku, ale potem zastanawiam się czy na pewno mam wszystko. Zwykle pamiętam o najważniejszych rzeczach, ale po co się stresować? Taka lista zdecydowanie jest przydatna :)

  • A to dobry patent z tym wywieszaniem w zaparowanej łazience, muszę koniecznie wypróbować:) Co do torebek jako dodatku do bagażu podręcznego, to wreszcie ktoś wpadł na ten genialny pomysł :) Pamiętam, jak kiedyś zawsze upychałam te biedne torebki w walizkę i szukanie potem czegokolwiek było prawdziwą drogą przez mękę. Co do jedzenia, to dla osób prodróżujących do USA, ważna uwaga- żeby za nic na świecie nie brać żadnego świeżego jedzenia wychodząc z samolotu. Może to się skończyć dodatkowymi godzinami sprawdzania na lotnisku i innymi problemami. Myślę, że tu akurat suszone owoce też mogą się niestety zakwalifikować. Po prostu trzeba je zjeść podczas lotu :)

  • Świetne wskazówki! Najbardziej podoba mi się ta z rozprostowaniem ubrania w łazience po prysznicu :D zawsze mam problem z pogniecionymi ciuchami.
    Ja staram się zawsze pakować rzeczy od największej (najcięższej) do najmniejszych, które w razie czego mogę poutykać w różne luki :)

  • Dagmara, niestety jestem tutaj Twoim przeciwnienstwem, bo zawsze boje sie w podrozy, ze czegos mi zabraknie i dlatego dawniej jezdzilam w swiat objuczona jak wielblad, co nie jest latwe i chyba ostatecznie odebieralo mi to przyjemnosc podrozowania. Dlatego w ostatnich latach niewiele ruszam sie z miejsca, ale moze pora ugryzc to od innej strony. Uswiadomilas mi, ze moze moja niechec do podrozowania tkwi w tym, ze kojarzy mi sie ze zbyt ciezkim bagazem i ograniczonymi mozliwosciami poruszania sie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Zawsze wolę zabrać mniej niż więcej i się męczyć. Przeciwieństwem jest mój mąż, który na każdy wyjazd zabiera żelazko :D

  • Ja mam różnie. Jeśli jadę samochodem – biorę tyle, ile tylko wejdzie do tego nieszczęsnego samochodu, kilka par butów, czasem nawet kilka kurtek czy płaszczy do wyboru do koloru :D Za to jeśli mam to nieść na plecach, potrafię naprawdę prawie nic nie wziąć, prawie jak Cejrowski, który jedne gacie ma na sobie, a drugie pierze i suszy na klamce od drzwi :D Tak czy siak spakowanie się to dla mnie chwila, bo jeżdżenie tu i tam to element mojej pracy i pakowanie zdążyło wejść mi w krew, tak że wrzucam do plecaka wszystko bez zastanowienia i raczej rzadko czegoś zapominam (a jak nawet zapomnę, to niczego ważnego i zawsze można to dokupić – najważniejsze to pamiętać zabrać własną głowę) :)

  • Mój sposób pakowania jest chaotyczny, ale się sprawdza. Kiedyś próbowałam działać z aplikacjami i listami w telefonie, ale jednak nie przyjął mi się ten zwyczaj. Mam jednak problem z ilością rzeczy, jakie zawsze zabieram (za dużo i za mało butów zarazem). Sukienki i spódnice to u mnie połowa walizki – sprawdzają się znakomicie w niemal każdych warunkach! :)