Browsing Category

India

    India Travels

    # solo travel: Indie

    english

    Porządkując ostatnio foldery ze zdjęciami oraz wpisami,  ze wstydem odkryłam, że to właśnie Indiom poświęciłam najmniej uwagi. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że naprawdę potrzebowałam dystansu. Nie mogę uwierzyć, że minęło już pięć lat. Ta podróż stała się dla mnie jednym z najważniejszych życiowych doświadczeń. Także tym najtrudniejszym i poniekąd najbardziej bolesnym. Jednak to właśnie Indie umożliwiły mi wyjście poza strefę komfortu. Poznanie i pokonanie własnych słabości.

    602933_4837275137102_1640717387_n

    # Indie: samotna podróż

    Jest wiele wspomnień, które pielęgnuję ze szczególną starannością. Czasem są to takie szczegóły jak chwila, w której wymienialiśmy koło w motocyklu tuż przy plantacjach bananowych. Codzienna praca w Slumsach oraz prawdziwe pałace, które miałam okazje zobaczyć. Wszystkie barwne sarii i saalvar kameez. To jak przez przypadek zostałam zatrudniona w policyjnym ośrodku szkoleniowym- moim zadaniem była opieka nad końmi. Zachody słońca wnoszące się nad złotą świątynią w Bharuch. Słodkie mango sprzedawane na patyku. Wspomnienia oraz trudne doświadczenia blakną z czasem, a Indie w dodatku nie zdobyły mojego serca. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Właściwie to nie przerodziła się nawet w sympatię. Jedynie w pewnego rodzaju nostalgię.

    Nie myślę o Indiach jako wakacyjnych wspomnieniach. To miejsce, w którym doskonale można zrozumieć bezsilność, brutalność, siłę oraz bohaterstwo.

    Indie to tysiące spraw. Przekleństwo i wyzwolenie, tworzenie i destrukcja, studnia bez dna.W Indiach ktoś nie dostatecznie przygotowany traci grunt

    Tiziano Terzani – Koniec jest moim początkiem

    Nie wiem, jak opisać wstrząsające ubóstwo, które przeplata się z niezwykłym bogactwem i przepychem prywatnych rezydencji. Żadne słowa nie oddadzą zapachu kadzideł i kwiatów, które przeplata się z fetorem śmieci oraz nieczystości na ulicach. Nie uda mi się ukazać zgiełku tłumu. Kobiet dumnie kroczących w kolorowych sari, wdzięcznie pobrzękujących liczną biżuterią. Radości dzieci z najmniejszych rzeczy. Jestem w stanie przekazać jedynie ułamek Indii.

    # wolontariat w Indiach

    Moja przygoda z Indiami zaczęła się na Śląsku. To właśnie tam postanowiłam wyjechać na wolontariat z ramienia AIESEC. Uwierzycie, że moim pierwszym wyborem był Afganistan? Jednak ze względu na nasilające się konflikty zbrojne na tym obszarze, odwołano mój program. Jednocześnie oferując mi wyjazd do stanu Gudźarat w Indiach. Okazało się, że na miejscu organizacja nie znalazła miejsca dla wolontariuszy. Właściwie pozostowiono nas samym sobie. Miałam tyle szczęścia, że dziwnym przypadkiem poznałam lokalnego dziennikarza, który znał organizację, która szukała stażystów pracy socjalnej. W dodatku sam był wcześniej w Polsce. Do dziś uważam, że był to jeden z najbardziej niesamowitych zbiegów okoliczności.

    Samotna podróż to zawsze wielka niewiadoma. Do samego końca nie wiedziałam, czy polubię bycie z samą sobą. W końcu przyszło to zupełnie nieoczekiwanie. Indie mnie zmieniły. Pozostawiły trwałe piętno. Były dla mnie wspaniałym, ale bardzo ciężkim doświadczeniem podróżniczym. Zmusiły mnie do poznawania własnych granic. Jednocześnie wzmacniając i uświadamiając, że właściwie nie ma rzeczy niemożliwych. Niewiele jest przeszkód, których nie jesteśmy w stanie pokonać. Tym bardziej uważam, że każdy, chociaż raz w życiu, powinien odbyć samotną podróż.

    548731_4837269776968_1854552713_n

    # fuzja zmysłów

    Nie miałam okazji poznać turystycznych Indii. Natomiast wiem, jak wygląda ten kraj z perspektywy obcokrajowca, który nagle znalazł się w zupełnie obcym świecie. Zderzając się z normami, regułami, kulturą, którą niezwykle trudno zaakceptować.

    Indie to wciąż dla mnie przede wszystkim kolory, zapachy, smaki oraz dźwięki. Klaksony, śpiewy, dotyk błękitnego sari, sandałowy zapach talku chłodzącego. Delikatny brzęk bransoletek oplatających kostki i nadgarstki. Duszący zapach spalin i kojący aromat kadzideł. Leniwe krowy sunące się po ulicy. Nieporadność, z którą próbowałam jeść potrawy jedynie za użyciem jednej dłoni.

    Każdy dzień wzbudzał we mnie ciekawość. Dotyczącą tego co odkryję, czego się dowiem lub nauczę. W końcu to właśnie w Indiach nauczyłam się wbiegać do pędzącego pociągu i autobusu. Cieszyć się z bieżącej wody i możliwości skorzystania z toalety. Obserwować zachód słońca rozciągający się nad polami uprawnymi. Patrzeć leniwie poruszające się wielbłądy przewożące materiały gospodarcze i budowlane. Jechać skuterem przez dżunglę. Zwiedzić imponujące góry i zatokę aligatorów. Przy tym rzeczywiście zaznać strachu o własne życie.

     12965_10201620856870583_1302195211_n

    Jednym z najważniejszych odkryć było dla mnie przekonanie się, że mogę polegać na samej sobie. Po powrocie miałam wrażenie, że otaczała mnie niewiarygodna siła. Wszystko było dla mnie możliwa. Odbyłam samotną podróż do Indii w wieku 20 lat. Przeżyłam. Nic mi się nie stało. Przeszłam przez pobyt w szpitalu szpital, samotność, wycieńczenie, stres, radość. Kolejnym znaczącym odkryciem było to, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach, możemy polegać na innych osobach! Na całym świecie znajdziemy życzliwe osoby, które możemy poprosić o pomoc. To w Indiach nie było takie oczywiste. Kalpesh, który udzielił mi schronienia. Sympatyczny chłopak, który pojechał dla mnie po lekarstwa, gdy gorączka zaczęła rosnąć do 40 stopni. Moi współpracownicy, którzy pomagali mi wdrożyć się w kulturę Indii. Co ciekawe nie wszyscy mówili po angielsku. Porozumiewaliśmy się za pomocą gestów, uśmiechów, spojrzeń.

    Z drugiej strony to bolesne wspomnienia dzieci. Dziewczynek, które sprzedano na ulicę. Niektóre z nich podpalono żywcem. Chłopców, którzy stracili kończyny tylko po to, by wzbudzić większą litość. Biedy, głodu, codziennej śmierci. Walki kast. Potrafię zrozumieć, że kultura wzbudza w nas wielkie zainteresowanie, ale nigdy nie zapominajmy o tym, że każdy medal ma swoje dwie strony. Dlatego jadąc do Indii nie oferujmy pieniędzy dzieciom na ulicy. To rodzice lub mafie zmuszają ich do żebractwa. Przekreślając ich szansę na godne życie.

    Co sądzicie o samotnych podróżach na odległy kontynet? Zdecydowalibyście się na poznanie Indii w ten sposób?

    Photo: Armish Bhatt