Browsing Tag

smart shopping

    Style digest

    # slow fashion vs. fast fashion- jak znaleźć równowagę

    Slow fashion, to temat, który wciąż do nas powraca. Zachęcając do tego, by nie podążać ślepo za nieustannie zmieniającymi się trendami. Ograniczyć ilość kupowanych ubrań. Dbać o jakość. Odejść od przemysłu odzieżowego, który wspiera szybką modę. Zrezygnować z konsumpcjonizmu. W moim przypadku świetnie się to sprawdziło. Zaczynam widzieć efekty posiadania spójnej garderoby, która opiera się na jakości, a nie ilości. W końcu odnalazłam styl, w którym świetnie się czuję. Dokonując świadomych wyborów.

    Z drugiej strony wielokrotnie towarzyszyły mi liczne wątpliwości i niejasności. W końcu ja naprawdę lubię Zarę. A wspieranie rodzimych projektantów najczęściej kończyło się rezygnacją z zakupu ze względu na wygórowane ceny przesyłek, bądź brak możliwości płacenia zagraniczną kartą. Poza tym mieszkam w Barcelonie. Inditex otacza mnie dosłownie na każdym kroku. W tym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy  w rzeczywistości slow fashion jest dla każdego.

    W końcu całkowicie instynktownie postanowiłam kierować się pragnieniem odejścia od wszystkich skrajności. Nie pociągają mnie ograniczenia, z którymi nie czuję się komfortowo. Na szczęście okazało się, że przyjemność z zakupów i bycie modnym można połączyć z rozsądnym stosunkiem do ubrań i ekologią.

    Pierwszym krokiem było rozprawienie się z licznymi stereotypami, które narosły wokół tego tematu.

    # slow fashion, a cena ubrań

    Życie byłoby prostsze, gdyby każdy z nas od razu mógłby pozwolić sobie na kupowanie jedynie produktów doskonałej jakości. Na początku swojej przygody postanowiłam skupić się na młodych, polskich projektantach. Odkrywając shwrm.pl, The Odder Side, czy Charlotte Rouge. Wymieniam nazwy tych marek, bo jestem im niezwykle wierna i nigdy mnie nie rozczarowały.

    Jednocześnie wielokrotnie nacięłam się na podobnych produktach. Utwierdzając się w przekonaniu, że nie zawsze oferują one doskonałą jakość. Cóż, moja długo wyczekiwana sukienka z Bynamesakke rozczarowała mnie już w pierwszym dniu. Rozpruła się dwa tygodnie później. Wniosek jest prosty. To, że ktoś szyje w Polsce, nie znaczy, że w ogóle ma o tym jakiekolwiek pojęcie. Po prostu nie posiada wystarczających środków na to, by przenieść swoją produkcję na wschód. Nie możemy też zapominać o tym, że w polskich szwalniach także dochodzi do naliczanych nadużyć pracowników (dotyczy to większości krajów europejskich).

    To dotyczy także zagranicznych projektantów. Przykładów bezpodstawnie drogich rzeczy jest mnóstwo. Dotyczy to zwłaszcza damskich kolekcji. W końcu wiele z nas zwraca przede wszystkim uwagę na walory wizualne danej rzeczy oraz prestiż marek. Nie zaś na szczegóły techniczne. Dlatego wszechobecny Micheal Kors wcale nie okaże się lepszy od torebki Klaudii Rozwadowskiej za o wiele mniejszą cenę. Każdy rodzaj odzieży/akcesoriów posiada swój punkt graniczny, za którym rosnąca cena nie pociąga już za sobą lepszej jakości. Producenci wykorzystują nasze słabości i w sklepach pojawia się coraz więcej rzeczy, które są co najmniej dwie półki niżej pod względem jakości, niż pozycjonowana marka. Wszystko w końcu sprowadza się do uzyskania jak największej marży, a to akurat najłatwiej jest osiągnąć poprzez kupienie tańszych tkanin. Co także nie oznacza, że bawełniany T-shirt za kilkanaście złotych będzie równał się temu za ponad kilkadziesiąt. W tym przypadku istnieje większe prawdopodobieństwo, że w żaden sposób nie oszczędzono na jakości spolotu i szwów. Materiał zaś został uszlachetniony, dobrze skrojony, a jego wykonawca uzyskał lepsze wynagrodzenie.

    # nieuzasadniony bojkot sieciówek

    To zupełnie niezrozumiały dla mnie temat, który wielokrotnie powraca w temacie rozsądnej i etycznej mody. Bojkotujemy Inditex, ponieważ ubrania szyte są w nieludzkich warunkach. Poza tym są marnej jakości, a my w dodatku przyczyniamy się do wzrostu procesów związanych z fast fashion.

    Po pierwsze świat mody się nie zmieni. Wszystko skupione jest wokół tendencji, które przychodzą i odchodzą. Nieustannego tworzenia nowych kolekcji. Ten mechanizm nigdy się nie zatrzymuje. Chociaż ma to wiele wspólnego z konsumpcjonizmem, nasze pojedyncze wybory nie zmienią nagle procesów, które zachodzą w tym świecie.

    Większość ubrań, które nosimy powstają w nieludzkich warunkach w Bangladeszu oraz Kambodży. Nawet jeśli producenci zapewniają nas, że nasza bluzka powstała w Europie, to istnieje duża szansa, że tylko i wyłącznie zwieńczyła się tutaj jej produkcja.

    W 2013 roku w kompleksie  Rana Plaza nieopodal Dhaki, stolicy Bangladeszu, runął budynek. Zginęło przeszło 1100 osób, co czyni tę katastrofę najtragiczniejszą w historii. W tym budynku mieściły się szwalnie takich marek jak Mango, LPP (Reserved), Benetton, czy Primark. Wtedy po raz pierwszy media jednogłośnie poruszyły temat etyki w świecie mody. Niektórzy z nas stwierdzili, że bojkot sieciówek załatwi sprawę. Rozwiązując problemy, który nawet nie rozumiemy.

    W Indiach spędziłam kilka miesięcy w slumsach widząc ludzi, którzy pozbawienie były jakichkolwiek dóbr materialnych. Prócz zabrudzonego materiału, który zasłania ciało. Brak domu. Brak jedzenia. Brak edukacji. Brak nadziei. Żebractwo. Okaleczanie ciała, by zwiększyć litość turystów, bądź bardziej zamożnych mieszkańców. Najważniejsze? Jedzenie i woda. To tylko jest w stanie uchronić przed śmiercią na chodniku. A Indie są i tak krajem bogatszym niż Bangladesz. Takich przykładów mogłabym napisać mnóstwo. Najważniejsze jednak jest to, byśmy odeszli od oceniania tych krajów z europejskiego punktu widzenia. Tam rodzice nie walczą o dodatkowe kilkaset złotych, by móc opłacić zajęcia pozalekcyjne, czy kolejną parę tenisówek dla dziecka. W slamsach nie spotkamy się z chęcią realizowania pragnień, lecz prawdziwą walką o przeżycie.

    Jedną z formą ucieczki od śmierci jest możliwość pracy w fabryce. Nawet jeśli z przepracowanych 18 godzin, zapłacą jedynie 5, to i tak w tym dniu jesteś zwycięzcą. Dostaniesz jedzenie. Może po pewnym czasie zapłacisz za mundurek szkolny dla swojej córki. Inditex, Primark, Benetton nie zatrudnia bengalskich szwaczek, zmuszając ich do pracy za głodową pensję. To proces, w którym zwykle bierze udział kilkanaście pośredników, a ostateczna decyzja należy do właściciela fabryki.

    Stworzenie fabryki w europie? Pozbawienie pracy Bengalów. Nadzory? Oskarżenia o kolonializm. Hotele robocze? Zaraz pojawią się komentarze o tworzeniu obozów pracy. Bojkotowanie firm szyjących w Bangladeszu nie poprawi sytuacji pracowników fabryk. Po prostu pozbawimy ich pracy.

    # co właściwie możemy zrobić, czyli jak znaleźć równowagę?

    Jak w tym wszystkim znaleźć równowagę? Czy w ogóle można pogodzić slow fashion i fast fashion? Przez ostatnie kilka miesięcy nauczyłam się, że wszystko jest kwestią naszych codziennych wyborów, które pomagają mi dobrze wyglądać bez  wyrzutów sumienia.

    • Regularnie odwiedzam ulubione second-handy. Jednocześnie nie zapominając, że nie jest to wybór doskonały. W końcu nie zapominajmy, że wpierw ktoś musi dokonać pierwotnego zakupu i pozbyć się tej odzieży, byśmy mogli później odnaleźć ją w osiedlowym lumpeksie.
    • Jeśli mam w szafie coś, czego od dawna nie noszę, po prostu się tego pozbywam. Nie gromadząc rzeczy, które w mogą jeszcze komuś posłużyć. Oddaję ubrania do okolicznych Ośrodków Interwencji Kryzysowych, sprzedaję je na aukcjach. Korzystam z yard sale, bądź po prostu wymieniam się ze znajomymi. Uwielbiam także  upcycling ubrań.  Stare jeansy zamieniam w krótkie spodenki, starą koszulę w sukienkę. W końcu do tego wystarczy tylko para nożyczek i nasza wyobraźnia.
    • Dobra jakość to opłacalna inwestycja. Dlatego dbam o to, by w mojej szafie nie pojawiło się zbyt dużo ubrań wykonanych z nietrwałych materiałów. Stąd zamiast kilkunastu akrylowych swetrów, posiadam dwa wełniane. Redukcja ubrań pod względem jakości nie musi być równoznaczna z ograniczeniem. Dobrze skomponowana garderoba pozwala na tworzenie wielu zestawów. Nie zapominajmy, że dobra jakość nie zwalnia nas z obowiązku dbania o nasze ubrania i dodatki. Na nic wydane pieniądze jeśli nie wypastujemy skórzanych butów. Każda koszulkę można zniszczyć, gdy niewłaściwie dobieramy program prania. Żadnemu płaszczowi nie wyjdzie na dobre bezmyślne upychanie go w szafie.

    Czasem wystarczą drobne szczegóły, chociażby zabieranie bawełnianej torby na zakupy.  Jednak na ogół staram się pamiętać o jednym- kupować jak najmniej. Nie ważne, czy dana rzecz pochodzi z sieciówki, lumpeksu, bądź od znanego projektanta- zawsze staram się przewidzieć trwałość danej odzieży oraz jej miejsce w mojej garderobie.



    Stylu nie można kupić. Ilość posiadanych ubrań nie gwarantuje nam bycia modnym. Nawet jeśli kupujemy ubrania z najnowszych kolekcji. Natomiast redukcja ubrań wcale nie sprawia, że nie mamy szansy na bycie en vogue. Rozsądna i etyczna moda nie zawsze odzwierciedla się w cenie i pochodzeniu danego produktu. To nie metka Twojej bluzki, lecz Twoje podejście do zakupów liczy się najbardziej.

     

    Koniecznie podzielcie się swoimi sposobami na odnalezienie równowagi pomiędzy slow i fast fashion!

     

  • Look of the day Style digest

    # outfit: tropical vibes

    # summer loading Na pewno większość z Was zauważyła, że jestem wprost uzależniona od plaż. Na szczęście w samej Barcelonie zdecydowanie ich nie brakuje! Dużo trudniej jest znaleźć równowagę pomiędzy tym co jest zarezerwowane…

  • Look of the day Style digest

    # outfit: boho vibes

      # summer boho vibes- Mango dress Wyprzedaże od dłuższego czasu traktuję jedynie jako sposób na uzupełnienie garderoby w klasyczne, ponadczasowe elementy. Jednocześnie co roku szukam długiej, białej sukienki w stylu boho. Mam do nich…